Koniec Swiata 21 maja 2011
Dzisiaj o 6 godzinie z programu TV24 dowiedziałam się że dzisiaj ma być zapowiadany Koniec Świata. I to nie był program "nie do wiary", można sprawdzić tutaj. A wczoraj nad Łodzią były niesamowite chmury w kolorze brudnego, ciemnego różu ....ale kataklizmu nie było (całe szczęście).
Mały koniec Świata na pewno będzie dzisiaj u mnie, albowiem zostaję z dwu tygodniowym Leosiem na całe 3 godziny (bez Mamy mleczarki).
Oj będzie się działo jak Leonard zorientuje się, że cyc babci to nie ten najpiękniejszy i najsmaczniejszy....łaaaał...., a awantura w wydaniu L to prawdziwy KONIEC ŚWIATA.
Trzymajcie kciuki
Obserwatorzy
21 maj 2011
Koniec Swiata
Autor:
BABCIA MARYNIA
o
07:06
1 komentarze


Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
koniec świata,
Leonard
6 maj 2011
Dąb "Bartek"
Z wizytą u Bartka
Wracając z Bieszczad postanowiliśmy odwiedzić naszego leciwego Bartka.
Zrobił na nas niesamowite wrażenie. Teraz jest nam bliższy temat ratowania tego wspaniałego pomnika przyrody.
Tutaj znajdziesz informacje na temat Bartka.
I może jeszcze tutaj
Wracając z Bieszczad postanowiliśmy odwiedzić naszego leciwego Bartka.
Zrobił na nas niesamowite wrażenie. Teraz jest nam bliższy temat ratowania tego wspaniałego pomnika przyrody.
Tutaj znajdziesz informacje na temat Bartka.
I może jeszcze tutaj
Autor:
BABCIA MARYNIA
o
22:57
1 komentarze


Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
dąb Bartek,
przyroda
4 maj 2011
Narodziny Leosia
Leoś miał do dyspozycji (zdaniem lekarzy) cały kwiecień, żeby przedstawić się szacownej rodzince.
Pewnie (chytra Bestyjka) pomyślał, że jeszcze podrośnie, nabierze krzepy, posiedzi trochę w ciepełku, bo tu akurat zimno i spadł śnieg. Ani się obejrzał, a tu majówka najważniejsza się kończy i nie ma zmiłuj ...następny kwiecień za rok. No i mamy. Jest Leoś z nami od 3 maja. A że ja Jego babcia nie ściemniam, to na dowód fotka.
Chciałem pokazać jak robię pompki ........ale przysnąłem. sorki.
Pewnie (chytra Bestyjka) pomyślał, że jeszcze podrośnie, nabierze krzepy, posiedzi trochę w ciepełku, bo tu akurat zimno i spadł śnieg. Ani się obejrzał, a tu majówka najważniejsza się kończy i nie ma zmiłuj ...następny kwiecień za rok. No i mamy. Jest Leoś z nami od 3 maja. A że ja Jego babcia nie ściemniam, to na dowód fotka.
Chciałem pokazać jak robię pompki ........ale przysnąłem. sorki.
Autor:
BABCIA MARYNIA
o
23:29
2
komentarze


Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
narodziny
Subskrybuj:
Posty (Atom)