Fotki (panorama)Polańczyka wykonane przez mojego M podczas naszego pobytu w sanatorium Solinka.
Zalew Soliński zwany Morzem Bieszczadzkim jest wspaniałym miejscem na wypoczynek. Piękne uzdrowiska, a wśród nich Solinka z kapitalnymi ludźmi ,dobrymi warunkami, świetnym żarełkiem. Wszystkie zabiegi w jednym budynku. Każdy kto tam wyląduje , będzie zadowolony.
I do tego piękne knajpki, w których można posłuchać bajdurzenia i śpiewu Zakapiorów Bieszczadzkich .
Ale o tym może w nastepnym poście.
Obserwatorzy
29 kwi 2011
26 kwi 2011
Kwiaty Bieszczad
Autor:
BABCIA MARYNIA
o
23:57
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Bieszczady,
kwiaty,
wiosna
20 kwi 2011
Koszyczki wielkanocne-wyprodukowane w sanatorium
Zupełnie nie wiem jak to się zdarzyło, ale do sanatorium zabrałam szydełko i kłębuszek nici bawełnianej , takiej do robienia serwetki. Nie wiem, ale to przeleżało gdzieś na półce chyba z dziesięć lat. Chciałam nauczyć się szydełkowania na podstawie jakiegoś czasopisma fachowego, ale skończyło się na tym, że wiedziałam jak się robi łańcuszek. Myślę, że zabiegi otworzyły jakąś nie używaną strefę w moim mózgu.....no i proszę oto co z tego powstało.
...po powrocie z rehabilitacji zauważyłam, że u mnie w ogrodzie też wiosna.
WESOŁYCH ŚWIĄT DLA WSZYSTKICH ZAGLĄDAJĄCYCH DO MOJEGO BLOGA.
...po powrocie z rehabilitacji zauważyłam, że u mnie w ogrodzie też wiosna.
WESOŁYCH ŚWIĄT DLA WSZYSTKICH ZAGLĄDAJĄCYCH DO MOJEGO BLOGA.
Autor:
BABCIA MARYNIA
o
22:46
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
fotografia,
jajka,
koszyczki,
wielkanoc
26 mar 2011
25 mar 2011
Instrukcja : Jak wykonać koszyk z papierowej wikliny
Instrukcje: Jak wykonać koszyk z gazet znalazłam TUTAJ.
Swój pierwszy koszyczek robiłam z nosem w laptopie. No i dzięki pięknemu i dokładnemu opisowi, nie sprawiło mi to żadnej trudności.
Zdaję sobie sprawę, że koszyczki różnej maści i w różnych śmiesznych cenach można nabyć u "chińczyków"(bez obrazy), ale koszyczek zrobiony własnymi łapkami sprawia niesamowitą radochę.
Ponieważ ja jestem we wszystkich pracach rękodzielniczych nowicjuszka, więc długo jeszcze będę piała nad każdym "bohomazem" który wyjdzie spod moich staruszkowych rączek.
Ale nadszedł czas, żeby te łapki zregenerować i wywożę je na trzy tygodnie do sanatorium do Polańczyka.
I cały czas już kombinuję co ja mogę tam robić....to już jakieś skrzywienie.
Ale obiecuję , że po powrocie będzie czas na moje pierwsze candy, albowiem w marcu mija roczek pierwszy mojego skromnego bloga.
To by było na tyle. Do zobaczenia na blogach za trzy tygodnie.
Autor:
BABCIA MARYNIA
o
01:09
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
instrukcja,
papierowa wiklina
14 mar 2011
10 mar 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























